Szósty bieg i baza zmęczenia
Często tak jest w futbolu, że – szczególnie na wielkich, wyjątkowych i prestiżowych turniejach, które zazwyczaj są rozgrywane tuż po zakończeniu ligowych sezonów w Europie, a czołówka bodaj wszystkich reprezentacji gra właśnie w ligach na Starym Kontynencie – zawodnicy jakby zapominają o trudach wcześniejszych zmagań w ligach, sezonowych bojach i zmęczeniu. Nie bacząc na dolegliwości i brak sił, wznoszą się na wyżyny swoich umiejętności. Grają lepiej, niż ktokolwiek by się spodziewał czy wymagał.
Trenerzy mawiają wówczas niekiedy, że piłkarze włączają szósty bieg, podpinają zasilacze czy grają niewiarygodnie na tak zwanej bazie zmęczenia. I może to świadczyć paradoksalnie o tej magicznej, nieuchwytnej iskrze sportu, tak przecież w obecnych czasach – czasach wszechobecnej komercji i dyktatu pieniądza – zakurzonej i niejako porzuconej. Pewnie, że i tu nikt nie gra za darmo – ale chyba należy przyznać, że coś w tym jest. I wielu kibiców te właśnie imprezy, gdzie, wyjątkowo, zarobek schodzi – załóżmy optymistycznie – na drugi plan, ceni najbardziej.
Podobne posty:

