Oblicza współczesnych Polek
Traktując płeć żeńską matematycznie można założyć, że jest ona pewnym zbiorem. Zbiór kobiet natomiast można podzielić na trzy podzbiory: 1) lalki, 2) matki polki i 3) kobieszczyzna. O tych pierwszych rozpisywać się nie będę, bo lalka jaka jest każdy widzi. Ich atrybuty to najczęściej za krótka spódniczka i lateksowe kozaczki.
Największym liczebnie jest chyba nadal w Polsce podgrupa druga. To kobiety, których sensem życia jest życie ich rodzin. Taka babeczka jest zadbana, ale zadbany jest także jej mąż i śliczne, pulchne jak cherubinki dzieci. Matka Polka zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro swojej rodziny. Choćby nie w smak były jej nocne igraszki z mężem nie śmie mu odmówić. Za to jako pierwsza odmówi sobie kawałka chleba, by nakarmić swoje dziatki.
Niezwykle ciekawym okazem są natomiast kobiety ze zbioru trzeciego. Nazwane przeze mnie kobieszczyznami. Ten rodzaj żeńskiej populacji to nic innego jak swoista synteza kobiecej delikatności i niewinności z męską siłą i niezależnością. Członkinie tej grupy dobrze poznawszy zasady rządzące męskim światem, wcieliły je w życie. Pozostając nadal subtelnymi niczym lilie wodne postanowiły jednocześnie pokazać mężczyznom, że kobietka choć tak krucha i delikatna to potrafi sama się o siebie zatroszczyć a na dodatek umie żyć bez mężczyzny.
I tym oto sposobem w pierwszej dekadzie XXI wieku wyodrębniło się pokolenie kobiet, które odrzuciły odwieczne standardy kobiety-głupiej gąski i kobiety-matki i żony. Narodziły się natomiast kobiety silne, zdecydowane, piękne i przede wszystkim samowystarczalne.
Dzisiaj kobieta nie potrzebuje mężczyzny do zarabiania pieniędzy. Nie na darmo wśród setki najbogatszych Polaków znalazła się dr Irena Eris. Dziś także kobieta nie potrzebuje mężczyzny do seksu. Ot, asortyment oferowany przez sex-shopy czy Internet jest wręcz zdumiewający. I w końcu, kobieta nie potrzebuje mężczyzny nawet do tego by mieć dzieci, zawsze bowiem znajdzie się w Afryce jakiś osierocony malec. A jeśli nawet chciałaby taka kobieta mieć własne rodzone dziecko to co za problem udać się na zakupy do banku spermy – rzec by można – od koloru do wyboru.
Trudno jest stwierdzić czy to świat stanął na głowie czy kobiety stanęły na rzęsach by stać się bardziej męskie. Jedno jest jednak pewne tak długo jak będą one musiały pokazywać, że bardziej rozbudowana i zaokrąglona klatka piersiowa nie przeszkadza w myśleniu a zamiłowanie do korali nie jest słabością tak długo męski robak będzie rozwijał się w damskim ciele. I oby tylko każda kobieta pamiętała, że barba non facit philosophum (broda mędrca nie czyni).
