Kaktus
Zasnęłam jak kamień. Po portugalskim winie zawsze padam na kanapę tak, że czasem nogi mi się osuną bezwiednie na podłogę i przyjmuję pozycję rozgwiazdy lub innego morskiego potwora. Sama nie wiem, co było nie tak z tym winem, czy za dużo siarki czy może data ważności została lekko przesunięta w przyszłość. Ta wyobraźnia polskich sprzedawców.
I przyszedł sen, jakiego nie spodziewałabym się przy zatruciu żołądkowym, z tym, że on zatruł poważnie mój umysł, zalał go szokującym męskim przeżyciem. Tak to straszne, stałam się mężczyzną. Budzę się, w niekontrolowanym odruchu chcę zwyczajnie podrapać się po nodze a tam gąszcz włosów, takich ohydnych, kudłatych, czarnych. Mało paznokieć nie złamał mi się w tym bałaganie. Przerażona, że nawalił super depilator za pół wypłaty wstaję do lustra, a tam, co widzę? Potwora widzę! Jakby mój ojciec nasunął na mnie w szale desperacji swoją skórę, za młodu. Wąs, zarost, klatka piersiowa, wiadomo płaska!
Kwestię mojego sennego, antyatrakcyjnego wyglądu odrzucam jak spocony t-shirt, na rzecz kłujących męskich myśli, jakby kaktus wyrósł w mojej głowie z igłami, na których jakiś szaleniec przywiesił karteczki z napisem „ sex†i „ jestem głodnyâ€. To najadłam się, co ja piszę, wrzuciłam w siebie tonę jedzenia, wymiotłam swoją lodówkę tak, że nawet światło poczuło się samotne. I nic nie pomogło, kuło mnie w głowie coraz mocniej. Wyszłam się przewietrzyć. Gorzej, robi się coraz gorzej. Mijam kobietę a tam relacja cielesna, krzyżuję nogi i nic nie pomaga. Stoję za rokiem, skaczę, kucam, naciągam spodnie.
Nagle ktoś chwyta mnie za rękę, o kurcze, przecież jestem facetem to jak przyłożę to się nie pozbiera. Budzi mnie moja współlokatorka mówiąc przez łzy, że golenie nóg nie wychodzi na dobre, we śnie. Dziewczyny nie kupujcie produktów z przeceny, bo jak widać poważnie oddziaływuje to na kobiecą psychikę.
