Granie w zabijanie
Wiele osób z przerażeniem patrzy na dzieci, które od małego bawią się w wojnę, biegają z pistoletami i głośnym „ratatataa†uśmiercają swoich kolegów. Co bardziej przerażonym stają przed oczyma strofy z pięknego lecz jakże bolesnego wiersza Zbigniewa Herbeta pt. „Raport z oblężonego miasta†: „…pragnę donieść światu / że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci / nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie /na jawie i we śnie…â€.

Wydaje się jednak, że smutne przerażenie i niemoc jaka ogrania niejednego dorosłego, który widzi tak ekstremalne gry dla dzieci, są nieco przesadzone. Małe dziecko nie posiada bowiem tej wiedzy o istniejącym na świecie złu, jakie zdążył już zdobyć człowiek dorosły. Wszelkie gry wojenne są dla dzieci po prostu inną formą zabawy, która nie zawiera negatywnego przesłania i kryjących się za nim konotacji. Strzelanie i „zabijanie†to dla dziecka rozrywka ćwicząca sprawność, pomagająca w rozwoju chęci rywalizacji i współzawodnictwa i nie kryjąca za sobą niczego więcej, niż na przykład piłka nożna czy ciuciubabka. I o ile gra w nogę wymaga piłki i okrzyków „goooolâ€, a ciuciubabka chusty na oczy i zachowania możliwie zupełnej ciszy, o tyle do zabawy w wojnę konieczny jest karabin i głośne imitowanie strzałów. Zabawa taka jak każda inna pomaga w ogólnym rozwoju dziecka i długo jeszcze nie będzie dla niego niczym innym niż niewinną rozrywką, dlatego też warto abyśmy pamiętali o tym nim bez potrzeby zaczniemy się martwić. Wtedy bowiem sytuacja mogłaby przypominać tę, z wiersza Herberta, którego to piękne srtofy brzmiały tak złowieszczo we wstępie, między innymi dlatego, że wyrwane zostały z kontekstu… kontekstu jakim dla wszelkiej zabawy, jest niewinność dzieciństwa.
