Home » hyde park, styl życia

Co się stało z naszą-klasą (.pl)?

9 October 2009 No Comment

Nasza-klasa. Błękitno-seledynowa, niepozorna, acz miła dla oka witryna. Nic nie zapowiadało tragedii, która miała nadejść za niespełna dwa lata. Ale zacznijmy od początku.

Powstała nagle, nagle też zapełniła się setkami użytkowników. Nagle stała się absolutnym numerem jeden we wszystkich rankingach popularności. Jak to możliwe? W dobie przesycenia usługami para-towarzyskimi? Nasza-klasa oferowała bowiem coś, czego dotąd nie oferował w naszym kraju nikt – możliwość kontaktu ze znajomymi z dawnych lat. To wystarczyło. Na to czekali ludzie! I stało się – setki zamieniły się w tysiące; tysiące błyskawicznie zyskiwały kolejne zera; serwery nie nadążały za tą lawiną wygłodniałych wspomnień internautów. Na naszym serwisie rejestrowali się absolwenci, ich matki, ojcowie, dziadkowie. Pomysł chwycił. Były zdjęcia ze szkolnych bali i wycieczek, były opowieści o „ulubionych” nauczycielach, były głosy zdziwienia i zachwytu. To tak teraz wyglądasz? Nic się nie zmieniłaś. Aleś Ty się zmienił. Na ulicy bym Cię nie poznał. Mieszkam teraz w Kanadzie. No proszę, a nie powiedziałbym.

To było to – po prostu nasza klasa znowu razem. Było pięknie, ludzie pławili się we wspomnieniach całymi milionami. Å»adne nie wiedziało, że tylko przez chwile – parafrazując słowa śpiewającego poety…  Bo szybko do głosu doszła komercja. Niby nic nadzwyczajneg o- tam gdzie jest ruch, tam musi być i handel. Zwyczajne prawa rynku, a jakże nadwerężyły wspomnieniowy charakter portalu. Od czego się zaczęło – tego już chyba nikt nie pamięta. Chyba od płatnych „prezentów”. Później były dodatkowe transfery na zdjęcia. Płatne. Wszystko to przeplecione feerią błyskających reklam. Potrzebujesz gotówki? Kliknij! Wiatrówki za pół ceny. Bielizna dla niej, samochód dla niego.

Gdzieś, w tak zwanym międzyczasie, naszą-klasę bombardować zaczęły nastolatki, które mimo, że wciąż chodzą do szkoły i codziennie widzą się ze swoimi kolegami, zapragnęły nie tyle odświeżyć znajomości, co stworzyć wirtualną społeczność będącą odbiciem rzeczywistości. I to był przysłowiowy gwóźdź do trumny „dawnego” charakteru portalu. Nagle, nie wiedząc czemu, popularny serwis fotka.pl zaczął tracić ruch. Abstrahując od tego, że fotka stworzona była z myślą o hostingu zdjęć, nasza-klasa jęła przejmować od niej udziały w aktywności internautów. Tego chyba nie chcieli nawet sami twórcy nk.pl. Wspomnienia utonęły w marketingu. Ba, marketing zaczął niknąć w nawałnicy tak zwanych profili fikcyjnych, które dobiły resztki klimatu. Ile nastoletnich gwiazd wytwórni Disneya posiada tu swoje konta? Ilu aktorów, aktorek, zespołów zza Wielkiej Wody, ile psów, kotów, miast i miasteczek? Ile jest kont – duchów? Tego nie wie nikt. Czy ludzie już zapomnieli do czego miał ten wspaniały pomysł służyć? Zapomnieli – a niektórzy być może nigdy nawet nie wiedzieli. Zaczął on służyć za narzędzie do autopromocji, jako komunikator, jako narzędzie reklamowe i co najgorsze- jako pralnia własnych starzejących się kompleksów…

Co się stało z naszą-klasą? Pyta Marek. I to wcale nie w Tel-Awiwie. Nawet na słynnym śledziku nie można podzielić się swoimi żalami – limit 250 znaków…

Comments are closed.