Centralne Biuro antykorupcyjne – Czyżby służba polityczna?
W ostatnich tygodniach doszło do olbrzymich zawirowań na polskiej scenie politycznej z udziałem rządu Donalda Tuska; jedna afera zaczęła gonić drugą. Wszystko za sprawą działalności Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które ujawniło najpierw stenogramy rozmów o rzekomo korupcyjnym charakterze, szefa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniewa Chlebowskiego, z pewnym biznesmanem, dotyczących ustawy hazardowej. Następnie pojawiły się informacje o zagrożeniu ekonomicznego interesu państwa, w związku z próbą prywatyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie przez ministra skarbu Aleksandra Grada. Stawiane zarzuty przez CBA są bardzo poważne; rząd stanął w obliczu kryzysu. Jednak sprawa nie jest jednoznaczna, mamy bowiem do czynienia z kolejnym rozdziałem ideologicznej wojny pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością. Tym bardziej, iż zbliżają się wybory prezydenckie, gdzie o reelekcję będzie walczył Lech Kaczyński, co jest rzeczą pierwszorzędną dla PiS, gdyż przegrana oznacza zepchnięcie tej partii na margines. Zwłaszcza, że PO  i sam Donald Tusk wypadają wciąż znacznie lepiej niż PIS.
Co do złamania zasad etycznego postępowania  przez Zbigniewa Chlebowskiego, który w nagranych rozmowach w pewien sposób obciążył swoich kolegów z partii, w tym wicepremiera Grzegorza Schetynę, nie ma najmniejszych wątpliwości, że do tego doszło. Dlatego reakcja Donalda Tuska i roszady jakie zaprowadził we własnym rządzie oraz klubie parlamentarnym są jak najbardziej zrozumiałe i na miejscu. W przypadku drugiej afery wokół prywatyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie trudno doszukać się jakichkolwiek korupcyjnych działań ze strony rządu. Zwłaszcza, że działania PiS – u i obozu prezydenckiego w tej sprawie są też nie jasne. Jak chociażby kontakty ministra Lecha Kaczyńskiego, Roberta Draby z kontrowersyjnym libańskim handlarzem bronią Abdullahem Rahmanem El Assirem, za którego pośrednictwem spółka katarska miała wykupić stocznie.
Jaką w tym wszystkim odegrała rolę CBA i jej szef Mariusz Kamiński? I dlaczego chociażÂ rozmowy zostały nagrane już kilka miesięcy wcześniej, zostały upublicznione dopiero teraz? Otóż można mieć podejrzenie, iż CBA jest służbą sensu stricte polityczną. Została utworzona w roku 2006 za rządów PiS-u, a Mariusz Kamiński wybrany na jej szefa był ściśle związany z partią braci Kaczyńskich. Miało to wyraz w poprzednich działaniach tej służby; w aferze gruntowej, gdzie CBA dopuściła się prawnych nadużyć, za co Mariusz Kamiński dostał prokuratorskie zarzuty, a także w sprawie posłanki PO Beaty Sawickiej przed wyborami parlamentarnymi z 2007 roku. Właściwie można by postawić zarzut, że PiS wykorzystuje służbę państwową do własnych rozgrywek politycznych, w których celem jest zwycięstwo w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Powstaje zatem pytanie czy decyzja premiera Donalda Tuska o zawieszeniu Mariusza Kamińskiego jest wystarczająca i czy samo PO z kolei nie upolityczni CBA obsadzając ją swoimi ludźmi. Bo takie niebezpieczeństwo też istnieje. Wniosek jaki się nasuwa to czy aby Centralne Biuro Antykorupcyjne nie powinno zostać całkowicie zlikwidowane, tym bardziej, iż jego kompetencje nakładają się z prawami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jeśli jednak nie będzie ku temu politycznej woli żadnej ze stron konfliktu, powinno się przynajmniej zrezygnować z politycznego klucza wyboru szefa CBA , a takim jest mianowanie go przez premiera.
