<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennikarz24 &#187; kultura</title>
	<atom:link href="http://www.dziennikarz24.eu/category/kultura/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dziennikarz24.eu</link>
	<description>dziennikarstwo obywatelskie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 12:10:18 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Ja czytam &#8211; Ty czytasz</title>
		<link>http://www.dziennikarz24.eu/ja-czytam-ty-czytasz/521/</link>
		<comments>http://www.dziennikarz24.eu/ja-czytam-ty-czytasz/521/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 07:31:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikiciuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Headline]]></category>
		<category><![CDATA[featured]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[ciekawe teksty]]></category>
		<category><![CDATA[notariusz Poznań]]></category>
		<category><![CDATA[strona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dziennikarz24.eu/?p=521</guid>
		<description><![CDATA[Każdy z nas, niezależnie od wieku, płci czy koloru skóry, lubi sobie od czasu do czasu poczytać. Jedni wolą książki, inni gazety, a jeszcze inni &#8211; internetowe artykuły, które można przeczytać szybko, łatwo i za darmo.  Niezależnie zaś od naszych preferencji, dla każdego z nas ważne jest &#8211; jak nie najważniejsze, abyśmy zawsze mogli czytać ciekawe teksty. Niestety dziś &#8220;bylejakowość&#8221; wygrywa z profesjonalizmem i poprawnością językową oraz stylistyczną tekstów i w związku z tym, coraz częściej nie mamy ochoty po nie sięgać.  Po i po co? Po to, ...


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy z nas, niezależnie od wieku, płci czy koloru skóry, lubi sobie od czasu do czasu poczytać. Jedni wolą książki, inni gazety, a jeszcze inni &#8211; internetowe artykuły, które można przeczytać szybko, łatwo i za darmo. <span id="more-521"></span> Niezależnie zaś od naszych preferencji, dla każdego z nas ważne jest &#8211; jak nie najważniejsze, abyśmy zawsze mogli czytać <a href="http://www.artykuly24.pl">ciekawe teksty</a>. Niestety dziś &#8220;bylejakowość&#8221; wygrywa z profesjonalizmem i poprawnością językową oraz stylistyczną tekstów i w związku z tym, coraz częściej nie mamy ochoty po nie sięgać.  Po i po co? Po to, aby podnieść sobie ciśnienie? A może po to, aby choć udawać, że coś robimy? Nie, takie czytanie, dla samego czytania nie ma sensu. <img src="http://www.sxc.hu/pic/m/l/lu/lusi/1114925_lazy_morning_coffee.jpg" alt="newspaper" /><br />
Czytanie powinno nas czegoś uczyć, o czymś informować, dodawać sił i wiary, a nie ich pozbawiać. Dzisiejsze teksty coraz bardziej skupiają się wokół złych tego świata, wokół zbrodni i matactw. <a href="http://www.notariuszpoznan.com">Notariusz w Poznaniu</a> zawłaszczył sobie to i tamto, pani z urzędu w miejscowości &#8220;W&#8221; oszukała tego i tamtego &#8211; to wiadomości, które na co dzień nas otaczają. Czy ktoś chce je czytać? Czy nie zasługujemy na coś lepszego? Czy nie zasługujemy na coś piękniejszego? Ktoś zaraz powie &#8211; hola, stop, przecież nikt nikogo nie zmusza do czytania tego czy innego tekstu. I to prawda, ale czy łatwo jest uniknąć takich artykułów? Nie, niestety nie. Choć nie wiem, jak bardzo byśmy się starali, zawsze trafimy na jakiś byle jaki tekst, na jakiejś byle jakiej <a href="http://www.silver-stop.pl">stronie</a>. Żyjemy w takich, a nie innych czasach &#8211; ktoś powie&#8230;</p>


<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dziennikarz24.eu/ja-czytam-ty-czytasz/521/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Granie w zabijanie</title>
		<link>http://www.dziennikarz24.eu/granie-w-zabijanie/482/</link>
		<comments>http://www.dziennikarz24.eu/granie-w-zabijanie/482/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2010 12:47:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikiciuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Headline]]></category>
		<category><![CDATA[featured]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[gry dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[gry wojenne]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dziennikarz24.eu/granie-w-zabijanie/482/</guid>
		<description><![CDATA[Wiele osób z przerażeniem patrzy na dzieci, które od małego bawią się w wojnę, biegają z pistoletami i głośnym „ratatataa” uśmiercają swoich kolegów. Co bardziej przerażonym stają przed oczyma strofy z pięknego lecz jakże bolesnego wiersza Zbigniewa Herbeta pt. „Raport z oblężonego miasta” : „&#8230;pragnę donieść światu / że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci / nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie /na jawie i we śnie&#8230;”.


Wydaje się jednak, że smutne przerażenie i niemoc jaka ogrania niejednego dorosłego, który widzi tak ekstremalne gry dla dzieci, są nieco ...


Related posts:<ol><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/zawiszacy-tacy-jak-nasze-dzieci/422/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Zawiszacy tacy jak &#8230; nasze dzieci'>Zawiszacy tacy jak &#8230; nasze dzieci</a></li><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/sposoby-na-nude/305/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Sposoby na nudę'>Sposoby na nudę</a></li><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/pograjmy/26/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Pograjmy'>Pograjmy</a></li></ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiele osób z przerażeniem patrzy na dzieci, które od małego bawią się w wojnę, biegają z pistoletami i głośnym „ratatataa” uśmiercają swoich kolegów. Co bardziej przerażonym stają przed oczyma strofy z pięknego lecz jakże bolesnego wiersza Zbigniewa Herbeta pt. „<strong>Raport z oblężonego miasta</strong>” : „<em>&#8230;pragnę donieść światu / że wyhodowaliśmy dzięki wojnie nową odmianę dzieci / nasze dzieci nie lubią bajek bawią się w zabijanie /na jawie i we śnie&#8230;</em>”.<br />
<img src="http://www.dziennikarz24.eu/wp-content/uploads/2010/04/a.jpg" alt="gry wojenne" /><br />
<span id="more-482"></span><br />
Wydaje się jednak, że smutne przerażenie i niemoc jaka ogrania niejednego dorosłego, który widzi tak ekstremalne <a href="http://www.grydladzieci.com.pl">gry dla dzieci</a>, są nieco przesadzone. Małe dziecko nie posiada bowiem tej wiedzy o istniejącym na świecie złu, jakie zdążył już zdobyć człowiek dorosły. Wszelkie <a href="http://www.gry-wojenne.eu">gry wojenne</a> są dla dzieci po prostu inną formą zabawy, która nie zawiera negatywnego przesłania i kryjących się za nim konotacji. Strzelanie i „zabijanie” to dla dziecka rozrywka ćwicząca sprawność, pomagająca w rozwoju chęci rywalizacji i współzawodnictwa i nie kryjąca za sobą niczego więcej, niż na przykład piłka nożna czy ciuciubabka. I o ile gra w nogę wymaga piłki i okrzyków „gooool”, a ciuciubabka chusty na oczy i zachowania możliwie zupełnej ciszy, o tyle do zabawy w wojnę konieczny jest karabin i głośne imitowanie strzałów. Zabawa taka jak każda inna pomaga w ogólnym rozwoju dziecka i długo jeszcze nie będzie dla niego niczym innym niż niewinną rozrywką, dlatego też warto abyśmy pamiętali o tym nim bez potrzeby zaczniemy się martwić. Wtedy bowiem sytuacja mogłaby przypominać tę, z wiersza Herberta, którego to piękne srtofy brzmiały tak złowieszczo we wstępie, między innymi dlatego, że wyrwane zostały z kontekstu&#8230; kontekstu jakim dla wszelkiej zabawy, jest niewinność dzieciństwa.</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/zawiszacy-tacy-jak-nasze-dzieci/422/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Zawiszacy tacy jak &#8230; nasze dzieci'>Zawiszacy tacy jak &#8230; nasze dzieci</a></li><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/sposoby-na-nude/305/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Sposoby na nudę'>Sposoby na nudę</a></li><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/pograjmy/26/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Pograjmy'>Pograjmy</a></li></ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dziennikarz24.eu/granie-w-zabijanie/482/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blogi dla młodzieży</title>
		<link>http://www.dziennikarz24.eu/blogi/403/</link>
		<comments>http://www.dziennikarz24.eu/blogi/403/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 17:44:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>wyrobnik</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[fajne blogi]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[młodzież]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dziennikarz24.eu/?p=403</guid>
		<description><![CDATA[Rozwój internetu jaki obserwujemy od kilku lat diametralnie zmienia nasze życie. Chcąc nie chcąc nie mamy żadnego wpływu na to jak bardzo ta globalna sieć ingeruje w otaczający nas świat. Jeszcze nie tak dawno strony internetowe były tylko ciekawostkami, dzisiaj natomiast nawet najprostsze sprawy urzędowe mogą wymagać rejestracji przez sieć.
Rosnąca popularność i dostępność internetu doprowadziła do tego, że obecnie każdy nie tylko może posiadać własną witrynę, ale już wiele ludzi zaistniało w tym wirtualnym świecie. Dzięki serwisom społecznościowym nie trzeba się nawet szczególnie znać na informatyce. Elektroniczne pamiętniki pozwalają szybko ...


Related posts:<ol><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/serwisy-dla-mlodziezy/441/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Serwisy dla młodzieży'>Serwisy dla młodzieży</a></li></ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozwój internetu jaki obserwujemy od kilku lat diametralnie zmienia nasze życie. Chcąc nie chcąc nie mamy żadnego wpływu na to jak bardzo ta globalna sieć ingeruje w otaczający nas świat. Jeszcze nie tak dawno strony internetowe były tylko ciekawostkami, dzisiaj natomiast nawet najprostsze sprawy urzędowe mogą wymagać rejestracji przez sieć.<span id="more-403"></span></p>
<p>Rosnąca popularność i dostępność internetu doprowadziła do tego, że obecnie każdy nie tylko może posiadać własną witrynę, ale już wiele ludzi zaistniało w tym wirtualnym świecie. Dzięki serwisom społecznościowym nie trzeba się nawet szczególnie znać na informatyce. Elektroniczne pamiętniki pozwalają szybko i sprawnie notować zdarzenia nawet za pośrednictwem telefonu komórkowego. Do rozwoju tej dziedziny przyczyniają się m.in. organizowane konkursy na np. <a href="http://blogola.pl/">fajne blogi</a>. Fundowane, wartościowe nagrody są nieposkromionym motorem do działania dla nowych blogerów. Notatki z egzotycznych wakacji okraszone fotkami są najczęstszym materiałem publikowanym w takich miejscach. Jednak prym w publikowaniu własnych stron wiodą ludzie młodzi. <a href="http://blogip.pl/blogi-dla-mlodziezy/">Blogi dla młodzieży</a> stanowią znaczną większość nowych witryn, które są często aktualizowane. Nie ma się zresztą co dziwić takiemu faktowi &#8211; ilość wydarzeń jakie można przedstawiać jest praktycznie nieskończona. Częste imprezy, nowe znajomości, plotki &#8211; wszystko to jest codziennością dla młodzieży. Do tego zdjęcia wykonywane telefonami komórkowymi dopełniają całości obrazu młodego pokolenia blogerów.</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.dziennikarz24.eu/serwisy-dla-mlodziezy/441/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Serwisy dla młodzieży'>Serwisy dla młodzieży</a></li></ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dziennikarz24.eu/blogi/403/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie są soliści?</title>
		<link>http://www.dziennikarz24.eu/gdzie-sa-solisci/250/</link>
		<comments>http://www.dziennikarz24.eu/gdzie-sa-solisci/250/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jan 2010 08:41:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mikiciuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[eurowizja]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[piosenki dla dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dziennikarz24.eu/?p=250</guid>
		<description><![CDATA[Niewielu Polaków wie, że od kilku lat, a dokładnie od 2003 roku odbywa się Europejski Festiwal Telewizyjnej Piosenki dla Dzieci. Jest tak zwana Eurowizja Junior, czyli typowy konkurs znanej wszystkim Eurowizji, w którym występują dzieci. Polska na tym festiwalu radzi sobie jeszcze gorzej niż jego starszej, dorosłej wersji. O ile bowiem w tej drugiej możemy z dumą wspominać imponujący występ Edyty Górniak, o tyle w młodej Eurowizji nie udało nam się dotąd nawet zbliżyć do pierwszej dziesiątki, o podium nie wspominając. Podczas pierwszego festiwalu w 2003 roku reprezentantka Polski zajęła ...


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niewielu Polaków wie, że od kilku lat, a dokładnie od 2003 roku odbywa się Europejski Festiwal Telewizyjnej Piosenki dla Dzieci. Jest tak zwana Eurowizja Junior, czyli typowy konkurs znanej wszystkim Eurowizji, w którym występują dzieci. Polska na tym festiwalu radzi sobie jeszcze gorzej niż jego starszej, dorosłej wersji. O ile bowiem w tej drugiej możemy z dumą wspominać imponujący występ Edyty Górniak, o tyle w młodej Eurowizji nie udało nam się dotąd nawet zbliżyć do pierwszej dziesiątki, o podium nie wspominając. Podczas pierwszego festiwalu w 2003 roku reprezentantka Polski zajęła ostatnie miejsce. <span id="more-250"></span><br />
Dlaczego tak się dzieje? Przecież wydawałoby się, że polska piosenka dziecięca trzyma się świetnie od wielu, wielu lat. Przykładem mogą być tutaj dawne, a wciąż niezapomniane <a href="http://www.piosenki-dla-dzieci.eu">Fasolki i Arka Noego</a> jako nowszy przykład. Oczywiście wymieniać można długo, warto jednak zwrócić uwagę, że większość młodych zespołów to&#8230; no właśnie zespoły. Tymczasem od wielu już lat nie odnaleźliśmy w Polsce młodych talentów solistycznych takich jakimi byli kiedyś Natalia Kukulska czy Krzysztof Antkowiak. Trudno stwierdzić dlaczego tak się dzieje, może jednak warto by było zainteresować się tym zjawiskiem? Być może w polskim systemie szkolnictwa muzycznego coś się zepsuło? Trudno przecież uwierzyć, że nagle ni z tego, ni z owego, nasze dzieci przestały mieć talent solowy. Byłby to doprawdy niesłychany zbieg okoliczności. Oglądając najbliższą Eurowizję zastanówmy się nad tym, nim z czasem okaże się, że młodzi Polacy oduczyli się już także zespołowo.  </p>


<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dziennikarz24.eu/gdzie-sa-solisci/250/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Halloween &#8211; Rob Zombie wraca do formy</title>
		<link>http://www.dziennikarz24.eu/halloween-rob-zombie-wraca-do-formy/86/</link>
		<comments>http://www.dziennikarz24.eu/halloween-rob-zombie-wraca-do-formy/86/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Oct 2009 11:43:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jkutzmann</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dziennikarz24.eu/?p=86</guid>
		<description><![CDATA[Zdecydowanie wolę Roba Zombiego jako twórcę muzyki niż reżysera i scenarzystę. Jego utwory były wykorzystywane w soundtrackach wszystkich części Matrixa i świetnie komponowały się z kreowanym tam światem. Z karierą twórcy filmowego szło mu dużo gorzej – Robuś ma na koncie dwie produkcje: beznadziejny „Dom 1000 ciał” i jego jeszcze gorszą kontynuację „Bękarty diabła”. Oba tytuły to typowe firmy gore – krew na ścianach, nóż w bebechach itd. Dobra rzeźnia na ekranie jest dla mnie zawsze mile widziana, ale Robie jakoś sobie nie radził z podejściem i usiłując być bardziej ...


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdecydowanie wolę Roba Zombiego jako twórcę muzyki niż reżysera i scenarzystę. Jego utwory były wykorzystywane w soundtrackach wszystkich części Matrixa i świetnie komponowały się z kreowanym tam światem. Z karierą twórcy filmowego szło mu dużo gorzej – Robuś ma na koncie dwie produkcje: beznadziejny „Dom 1000 ciał” i jego jeszcze gorszą kontynuację „Bękarty diabła”. Oba tytuły to typowe firmy gore – krew na ścianach, nóż w bebechach itd. Dobra rzeźnia na ekranie jest dla mnie zawsze mile widziana, ale Robie jakoś sobie nie radził z podejściem i usiłując być bardziej krwawym, histerycznym, realistycznym i groteskowym od swych poprzedników wpadał w pułapkę własnych ambicji i tworzył obrazy niesmaczne nawet dla mnie. Dlatego z podchodziłem z dużym dystansem do jego ostatniego dzieła i z satysfakcją stwierdzam – przyjemnie się rozczarowałem.</p>
<p>Ale oddajmy cesarzowi, co cesarskie – Rob nie jest twórcą „Halloween”, lecz dostał szansę na opowiedzenie tej krwawej sagi od początku, co w ostatnich latach stało się nagminne. Pierwowzór powstał w roku 1978, a stał za nim John Carpenter, ówczesny książe (król to za duże słowo) kina klasy B. Film doczekał się licznych i założenia coraz gorszych, kontynuacji. Robie dostał sprawdzony patent i przepuścił go przez swój zwichrowany umysł i oto mamy nowe „Halloween”.</p>
<p>Rob zdecydowanie wyszedł poza swój dotychczasowy schemat i zrobił film o wiele głębszy od poprzednich, który można analizować na kilku płaszczyznach. Oto miasteczko Haddonfield i urocza familia Mayersów. Mama Mayers jest striptizerką w lokalnym klubie, dorabiającą na boku… jednym boku, drugim boku, plecach i w innych konfiguracjach horyzontalnych. Córcia Mayers – lat 16, seksualnie wyzwolona (przypuszczam, że po mamusi) nastolatka, wzywający styl bycia, ubiór, słownictwo i libido. Konkubent Mayers – urocze indywiduum, trzeźwy ostatni raz był gdzieś w okolicy 1967, w wyniku jakiś libacyjnych perturbacji – zagipsowany na większości ciała. Judith Myers – jeszcze nieprzejawiająca zachowań patologicznych, ale ma dopiero trzy miesiące wiec wszystko przed nią. I ulubieniec tłumów, faworyt widzów: Michael Myers, lat dwanaście, hobby – patroszenie żywcem zwierzątek wszelakich. W takiej rodzinie niewiele trzeba, aby zmienić człowieka w potwora i będziemy mieli okazję z perwersyjną satysfakcją, obserwować jak przebiega ten proces. 31 października, szkolny chuligan postanawia udowodnić Michaelowi kto jest większym ważniakiem. Młody Mayers nie zostawia tego bez odzewu – dopada swego dręczyciela na nieuczęszczanej parkowej ścieżce i przy pomocy solidnego konara zmienia głowę swej ofiary w mielonkę. Upojony nowym uczuciem i własną potęgą, wraca do domu i z zimnym wyrachowaniem zmienia go w rzeźnię – na pierwszy ogień idzie maminy gach, potem siostrzany gach i wspomniana siostra. Powracająca z pracy matka znajduje go z na schodach domu, niańczącego słodko śpiącą, najmłodszą Mayerównę. Zaczyna się kolejny rozdział w życiu Michale – szpital psychiatryczny. Spędzi tam kolejne 15 lat, stając się największym wyzwaniem dr Sama Loomisa, dla którego będzie szansą na zrozumienie natury i pochodzenia zła. Dorosły Michael postanowi w końcu opuścić szpital, bynajmniej nie w biurokratyczny sposób i wrócić do starych nawyków.</p>
<p>Z pewnością siła filmu tkwi w aktorach; <strong>Daeg Faerch</strong>grający nastoletniego Micheala Myersa jest absolutne rewelacyjny – przerażający, wyalienowany, małoletni, zimny psychopata. Wystarczy jeden rzut oka i żaden normalny rodzic nie pozwoliłby swemu dziecku na wspólne spędzanie z nim czasu. Malcom McDowell jako psychiatra dr Sam Loomis to oczywiście klasa sama w sobie, ale jest to aktor bardzo pracowity, mający w swoim portfolio ponad sto ról kinowych i serialowych. Reszta obsady również staje na wysokości zadania i wszystkie kluczowe dla fabuły postacie są obsadzone z głową. Film ma również świetne zdjęcia – kamera jest ciągle w ruchu &#8211; Rob potrafi doskonale budować czytelne i pełne napięcia obrazy; jego naturalistyczne tworzenie kompozycji kadru, które było tak meczące w poprzednich produkcjach, tu jest wykorzystane w bardziej stonowanym stylu, co procentuje świetnymi zdjęciami.</p>
<p>Film wychodzi poza ramy typowego horroru gore – ukazanie psychologicznego aspektu Micheala, pokazanie jak pogrąża się w szaleństwie, jak zmienia się jego osobowość podczas daremnych sesji z dr Lommisem, nadaje szerszego kontekstu jego zbrodniom. Jego obsesja na tle masek i nienawiść do własnej twarzy, coraz głębsze odcinanie się od świata i autystyczne postrzeganie rzeczywistości tworzy psychopatę z krwi i kości i pozwala na zupełnie inny odbiór tego filmu – szczególnie osobom z wykształceniem pedagogicznym lub psychologicznym.</p>
<p>Reasumując – gratuluje panie Zombie, uczynił pan krok w dobrym kierunku i z niecierpliwością czekam na więcej.</p>


<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dziennikarz24.eu/halloween-rob-zombie-wraca-do-formy/86/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dla  Dużych Dzieci Dobre Doznania – poznańskie kino 5 D w extrem’ alnej odsłonie</title>
		<link>http://www.dziennikarz24.eu/dla-duzych-dzieci-dobre-doznania-%e2%80%93-poznanskie-kino-5-d-w-extrem%e2%80%99-alnej-odslonie/69/</link>
		<comments>http://www.dziennikarz24.eu/dla-duzych-dzieci-dobre-doznania-%e2%80%93-poznanskie-kino-5-d-w-extrem%e2%80%99-alnej-odslonie/69/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Oct 2009 09:57:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aisssha</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dziennikarz24.eu/?p=69</guid>
		<description><![CDATA[„Używasz wszystkich zmysłów we wszystkich wymiarach ” –tym hasłem reklamuje się najnowsze kino poznańskie – kino 5 D extreme. Trójwymiarowe okulary, ruszające się fotele i film niemalże „dotykany i smakowany” przez widza &#8211; zaintrygowana tym opisem obejrzałam film „Tsunami” w najnowszym kinie w centrum Green Point na Wildzie.
Prawie jak „Pachnidło”
„Czyżby w ofercie było Pachnidło?” – zastanowiłam się, włączając repertuar kina 5 D. Bo jaki inny film lepiej dotrze do zmysłów odbiorcy niż ten, który już w standardowym formacie 2D prawie oddziaływał smakiem i zapachem? Cóż, tu spotkało mnie pierwsze rozczarowanie ...


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center">„Używasz wszystkich zmysłów we wszystkich wymiarach ” –tym hasłem reklamuje się najnowsze kino poznańskie – kino 5 D extreme. Trójwymiarowe okulary, ruszające się fotele i film niemalże „dotykany i smakowany” przez widza &#8211; zaintrygowana tym opisem obejrzałam film „Tsunami” w najnowszym kinie w<strong> </strong>centrum Green Point na Wildzie.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Prawie jak „Pachnidło”</strong></p>
<p style="text-align: center">„Czyżby w ofercie było Pachnidło?” – zastanowiłam się, włączając repertuar kina 5 D. Bo jaki inny film lepiej dotrze do zmysłów odbiorcy niż ten, który już w standardowym formacie 2D prawie oddziaływał smakiem i zapachem? Cóż, tu spotkało mnie pierwsze rozczarowanie –w ofercie kinowej znalazłam jedynie „Podróż małego żółwika” oraz „Tsunami”. Mimo, że oba filmy to niewinne kreskówki, powinny wg reklamy wgnieść nas z wrażenia w siedzenia. Razem ze znajomymi sprawdziłam siłę rażenia „Tsunami”…</p>
<p style="text-align: center">Zapowiadało się intrygująco – wejście przez kosmiczne wrota, bujające się krzesła z głośnikami przy uszach<br />
i kameralna sala kinowa. Sala, do której można wejść tylko po wcześniejszej rezerwacji biletów. Poczuliśmy się jak wybrańcy…</p>
<p style="text-align: center"><strong>Extrem’alna odsłona </strong></p>
<p style="text-align: center">Były to jednak tylko pierwsze wrażenia. „<em>Kino 5D extreme w Poznaniu ma mały kąt widzenia i tym samym obraz nie otacza nas &#8211; nie widać go z boków tylko z przodu. Skutkuje to także tym że jeśli juz przedmioty zbliżą sie do nas to wygląda to sztucznie.” </em>– oceniła film jedna z dziewczyn.</p>
<p style="text-align: center">Widzów podczas seansu pobudzał nie tylko obraz. Siłę tsunami mieliśmy poczuć w sensie dosłownym &#8211; po prostu wciągnąć ją przez nos.<em> „Jeśli chodzi o film Tsunami to prawie wszystkie zapachy wydzielane podczas jego wyświetlania, próbujące bardziej urzeczywistnić oglądany obraz, były takie same &#8211; zbliżone do odświeżacza powietrza. Tylko zapach  pomarańczy sie wyróżniał – wiernie oddawał ich prawdziwy aromat” – </em>skomentował kolega<em>.</em><strong></strong></p>
<p style="text-align: center"><strong>Niezwykle„poruszeni”</strong></p>
<p style="text-align: center">Wszystkich natomiast „poruszyły” ruchome krzesła. Zarzucały nas w przód i tył, symulujące ruch fal. Dla nadania większego realizmu dodano jeszcze jeden element&#8230;„<em>Bryzgająca znienacka woda była dla mnie totalnym, zaskoczeniem – nie miałam wodoodpornego makijażu i wyszłam przez to z czarną mokrą plamą na twarzy”- </em>dodała dziewczyna siedząca przede mną. Jednak już po chwili śmiała się, wspominając łaskotanie nóg podczas seansu. Wywołał je ruch frędzli, imitujących uciekające między nogami przechodniów szczury. Pomysł ciekawy, ale wykonanie &#8211; wywołujące efekt bardziej komiczny niż przerażający. Ale może właśnie o to tak naprawdę chodzi?</p>
<p style="text-align: center">Prawie 20 zł za obejrzenie w weekend 15 – minutowej, dość infantylnej kreskówki. Obejrzenie tylko  pod warunkiem wcześniejszej rezerwacji miejsca. Czy film jest wart tej ceny i wysiłku? Jeśli uznamy się za duże dzieci lubiące niekonwencjonalne doznania i…wybierzemy seans w tygodniu do godziny 17 ( bilety kosztują wtedy 14 zł), myślę, że tak. Choćby po to, by sprawdzić, czy zaproszona na spotkanie koleżanka ma wodoodporny makijaż…</p>


<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dziennikarz24.eu/dla-duzych-dzieci-dobre-doznania-%e2%80%93-poznanskie-kino-5-d-w-extrem%e2%80%99-alnej-odslonie/69/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polak – katolik?</title>
		<link>http://www.dziennikarz24.eu/polak-%e2%80%93-katolik/79/</link>
		<comments>http://www.dziennikarz24.eu/polak-%e2%80%93-katolik/79/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Oct 2009 22:18:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>treeofme</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[new age]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dziennikarz24.eu/?p=79</guid>
		<description><![CDATA[95% &#8211; z pewnością wszyscy znamy tę magiczną liczbę. Taki jest właśnie odsetek respondentów deklarujących przynależność do Kościoła katolickiego w naszym kraju. Jednak jak pogodzić te dane z faktem, że 39% polskiego społeczeństwa twierdzi, że wierzy po swojemu, a 65% uważa za negatywny i niepożądany wpływ Kościoła na politykę.
Polska religijność jest zagadką. W debacie publicznej i polskich mediach często przywoływany jest stereotyp Polaka – katolika. Jednak prawda o naszej religijności nie jest tak prosta i oczywista. Posiadamy bardzo wyraźnie zarysowaną tożsamość religijną. Według badań Ireny Borowik i Tadeusza Doktóra z ...


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>95% &#8211; z pewnością wszyscy znamy tę magiczną liczbę. Taki jest właśnie odsetek respondentów deklarujących przynależność do Kościoła katolickiego w naszym kraju. Jednak jak pogodzić te dane z faktem, że 39% polskiego społeczeństwa twierdzi, że wierzy po swojemu, a 65% uważa za negatywny i niepożądany wpływ Kościoła na politykę.</strong></p>
<p>Polska religijność jest zagadką. W debacie publicznej i polskich mediach często przywoływany jest stereotyp Polaka – katolika. Jednak prawda o naszej religijności nie jest tak prosta i oczywista. Posiadamy bardzo wyraźnie zarysowaną tożsamość religijną. Według badań Ireny Borowik i Tadeusza Doktóra z 1998 roku ponad 95% Polaków deklaruje przynależność do organizacji religijnej jaką jest Kościół katolicki. Osoby, które nie utożsamiają się z żadną religią stanowią niecałe 5% naszego społeczeństwa. Wynik ten jest bardzo niski w porównaniu ze średnią europejską (tj. 25,9%). Warto jednak skontrastować liczby dotyczące deklaracji przynależności do Kościoła z innymi danymi. Okazuje się bowiem, że tylko co czwarty z nas wierzy w katolicką interpretację życia pozagrobowego. Najliczniejszą grupę (41%) stanowią osoby, które mimo iż wierzą w „coś”, to nie potrafią powiedzieć cóż czeka je po śmierci. Co więcej, aż 25% uważa, że zbawienie nie zależy od naszych uczynków. Odpowiedzi te stoją przecież w jawnej sprzeczności z nauką Kościoła. Kościoła, z którym to Polacy się ponoć utożsamiają. Czy jest jednak w tym jakiś sens?</p>
<p>Odpowiedzi udzielić może nam refleksja nad współczesną historią Polski, w której to przynależność do Kościoła miała charakter polityczny. Skupienie Polaków wokół instytucji kościelnych w latach istnienia państwa komunistycznego miało w dużej mierze charakter pozareligijny, a skutki tego zjawiska możemy obserwować dzisiaj. Takie wyjaśnienie pozwala zrozumieć powyższe dane. W Wielkiej Brytanii sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie, spotykamy się ze zjawiskiem prowadzenia życia duchowego pozbawionego jasnej tożsamości religijnej. Socjolożka Grace Davie do opisu tego zjawiska stworzyła pojęcie <em>believing without belonging </em>(„wierzący bez przynależności”). Charakter naszej polskiej duchowości można by opisać jako <em>belonging without believing </em>(„przynależący, lecz niewierzący”).</p>
<p>Nasza tożsamość religijna wydaje się być niewzruszona. Uważamy się za katolików i respektujemy katolickie rytuały. Jedynie 10% za nieważne uważa takie zwyczaje jak pogrzeb, ślub czy chrzest. Mimo to w poglądach religijnych „katolików” dokonuje się duża przemiana. Sfera wierzeń prywatyzuje się, zamieniając się coraz częściej w new age’ową papkę. Obok siebie możemy odnaleźć Buddę i Jezusa, wiarę w duchy opiekuńcze i Maryję, mantry i modlitwy, poetykę energii, fal, wibracji oraz anioły. 39% procent z nas wierzy po swojemu łącząc w swej duchowości elementy wschodu i zachodu, a duży procent z nas wierzy w reinkarnację jednocześnie chodząc co niedzielę do kościoła.</p>
<p>W świetle badań socjologicznych ciągle przywoływany w mediach stereotyp Polaka – katolika wydaje się być pustą kliszą. Jednak ciągłe używanie go niesie ze sobą pewne zagrożenia. Okazuje się bowiem, że nie ma on pokrycia w rzeczywistości i opiera się na pozorach i uproszczeniach, a jeśli zbudujemy na nim nasz dyskurs publiczny, to stanie się on równie pusty. Co więcej linia demarkacyjna oddzielająca od siebie partie, pomysły i programy polityczne często przebiega po linii podziału katolicy – ateiści. Jednak kim są ci pierwsi?</p>


<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dziennikarz24.eu/polak-%e2%80%93-katolik/79/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
